Żyję dla takich chwil, w których biorę chaust powietrza i krzyczę: "Chwilo, proszę, bądź wieczna!" :)

Kuba

Niemal zawsze planując kolejny wypad (choćby weekendowy) kombinuję tak, by były tam góry. Nawet, jeśli bliscy ciągną mnie nad wodę, to ja i tak znajduję tam jakąś górkę, na którą wchodzę i podziwiam zachód słońca, rozkładając miejsce do spania. :) Już dawno temu zamieniłem hotelowe łóżko na dmuchany materac i kawałek tarpa nad głową lub wiatę przy górskim szlaku, a gorący prysznic na rześką wodę w strumieniu. Najcudowniejsze w tym wszystkim są niezależność i kontakt z naturą - stado jeleni skubiące o świcie trawę 30m od mojego obozowiska oraz pierwsze promienie słońca, które delikatnie głaszcząc moją twarz, namawiają do chwycenia aparatu w rękę. Uwielbiam robić zdjęcia i nie wyobrażam sobie wyjazdu bez aparatu... Gdy jadę w miejsce, gdzie widoczność gwiazd jest ponadprzeciętna, to zarywam niemal każdą noc na wpatrywaniu się w nie i fotografowaniu! Lekkie pakowanie, góry o każdej porze roku, średnio i długodystansowe szlaki, obozowanie w niesamowitych miejscach, elementy bushcraftu oraz survivalu, a także rowerowe wojaże - tak w skrócie mogę opisać swoje outdoorowe aktywności. Po za tym trochę tańczę swing i blues, uwielbiam muzykę, gotuję, fotografuję, podróżuję, wspinam się i dłubię przy komputerach. Znajomi mówią, że jestem gadatliwą duszą towarzystwa, choć zdarza mi się samotnie pokonywać zupełnie nieuczęszczane przez ludzi szlaki. :)

Wyrusz ze mną

Podróżuję bo...

Każdy człowiek w jakimś stopniu odczuwa potrzebę stabilizacji i inaczej ją definiuje. U mnie ta potrzeba jest bardzo silna i definiuję ją przez dom, bliskich i pracę, do których mogę i chcę wracać – ale żeby nie było zbyt nudno, potrzebuję jakiegoś równie silnego równoważnika. Są nim właśnie podróże, w tym aktywności górskie i rowerowe 🙂 Ponadto podróże dają mi ogromne, niczym nie zastąpione poczucie wolności, otwierają drogę na niezliczoną ilość nowych doznań i – przyznaję szczerze – działają uzależniająco. 🙂

Moje podróżnicze marzenie...

Bardzo trudno jest wymienić jedno. Marzy mi się kontynent Azjatycki, od przebycia stopem dalekiej Rosji i krajów byłego Związku Radzieckiego, w których jestem wprost zauroczony, przez treking i podróżne motorem po dzikim Wietnamie i Borneo, na trekingu w monumentalnych Himalajach kończąc. Z racji tego, że kocham góry i coraz bardziej kręci mnie długi dystans, to wprost muszę wspomnieć o długodystansowym GR10 w Pirenejach. 🙂

Moje 3 supermoce

  1. Kiedy plany dotarcia do ciepłego hostelu ulegają nagłej zmianie i trzeba awaryjnie obozować na dziko – wówczas ja zacieram rączki i robię wszystko, by następnego dnia każdy z uśmiechem powiedział że “dobrze się stało i musimy to powtórzyć”. Obcowanie z naturą i wieczorne ognicho, to podstawa udanego wyjazdu. 🙂
  2. Nie wyobrażam sobie wyjazdu bez aparatu fotograficznego, a powrót z wyjazdu bez zdjęć uważam za porażkę. Niezależnie od warunków atmosferycznych i tempa wycieczki – muszę znaleźć czas na fotografię i gwarantuję, że nie jedną osobę z wyjazdu w to wkręcę!
  3. Chyba jestem pierwszym Solistą, który wie ile ważą jego bokserki, szczoteczka do zębów lub zapasowa bateria do aparatu. 🙂 Choć swoją przygodę z ideą Light&Fast, czyli pakowaniem na ultralekko zacząłem stosunkowo niedawno temu, to staram się zarażać nią możliwie jak najwięcej osób.

Kraje w których byłem...

Maroko, Gruzja, Słowacja, Słowenia, Czechy, Austria, Chorwacja, Irlandia, Anglia, Węgry

Moje top 3 miejsca na ziemi

Beskidy

Ponieważ są nasze, polskie. Za każdym razem poznaję je od innej strony, w inną pogodę lub o innej porze dnia czy roku. Przejście Głównego Szlaku Beskidzkiego i Małego Szlaku Beskidzkiego rozbudziło we mnie miłość do tych gór, która nigdy nie wygaśnie 🙂

Gruzja

Jest cudowna. Ludzie, góry, jedzenie – wszystko oceniam na “pięć”. Jeden, dwa, a nawet trzy wyjazdy do tego kraju, to wciąż za mało! 🙂

Szlaki długodystansowe

Wiem, powinienem tu pisać o konkretnych miejscach… 🙂 Szczerze przyznam Wam, że pokonywanie długich dystansów w górach jest ekstremalnie uzależniające i gdyby nie czas potrzebny do przejścia takich szlaków, robiłbym to zaraz po zregenerowaniu po poprzednim wypadzie! Wielu z Was zapewne czytało o magii “drogi”, ta magia nabiera zupełnie innego wymiaru, gdy drogę pokonujesz w całości pieszo, w terenie górskim i śpiąc całkowicie na dziko. Tego po prostu trzeba spróbować! <3

Moje poprzednie wyprawy

Wyrusz ze mną

Górska wyrypa

z Łukaszem Superganem