KOLEJ TRANSSYBERYJSKA

 

 

 

Kolej transsyberyjska. Pierwsze skojarzenia? Tak na szybko. Słyszę: ciasno, wódka, Irkuck, folklor, Bajkał, a potem znów, że wódka. Ile w tym prawdy? No właściwie to sama prawda, ale na pewno nie cała.

 

 

Anka

Czy koleją transsyberyjską trzeba się chociaż raz w życiu przejechać? No trzeba. Ta przejażdżka to w najdłuższej opcji ponad dziewięć tysięcy kilometrów. Podróż zaczyna się w Moskwie, a kończy we Władywostoku. Jednak zainteresowani tematem dużo częściej wybierają niewiele krótszą trasę – siedem tysięcy kilometrów, która wiedzie przez Ułan Bator, a kończy się w Pekinie. Dlaczego ten kierunek, a nie inny? Po pierwsze, bo ta trasa pozwala zwiedzić nam stolice trzech krajów. Po drugie, bo mamy szansę poznać niezwykle różnorodne światy.

Na początek: Moskwa

Widzieli? Jak nie widzieli to Wasze pierwsze kroki powinny skierować się na Plac Czerwony. Na miejscu możemy podziwiać Kreml, zaraz obok wnosi się Cerkiew Wasyla Błogosławionego, czyli prawdopodobniej najbardziej rozpoznawalny za granicą rosyjski obiekt architektoniczny. Nieopodal Mauzoleum Lenina, które można zobaczyć, aczkolwiek nie trzeba. Warto też przejechać się moskiewskim metrem. Jego stacje to podróż w czasie do okresu socrealizmu. Moskiewskie metro przypomina czasem bardziej pałace niż stacje. – A jedzenie? – zaraz ktoś spyta. Jedzenie to na pewno: kulebiak, czyli ogromny pieróg faszerowany mięsem lub warzywami; solanka – tradycyjna rosyjska zupa. I może coś na deser, a niech będą bliny – drożdżowe naleśniki podawane z dodatkami. Zobaczyli? Pojedli? To wsiadamy.

Pociąg nie byle jaki

Kolej transsyberyjska oferuje swoim pasażerom trzy klasy. Ten wątek trzeba rozwinąć, bo właśnie ich wybór będzie niejako decydował o tym, jak rozrywkowy charakter będzie miała nasza podróż pociągiem.

Klasa „Lux”, najdroższa i najbardziej komfortowa, i może tyle na jej temat, bowiem nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie nią zainteresowany. Klasa „Kupe”, odpowiada naszej drugiej, czyli czteroosobowy zamykamy przedział. W takich warunkach można liczyć na prywatność, a w razie hałasu z korytarza można się zamknąć i odciąć od reszty pasażerów. Opcja niezła, ale dalej nie do końca o to nam chodzi. Każdy, kto chce poznać prawdziwy smak podróży koleją transsyberyjską musi, ale po prostu musi wybrać klasę „Plackarta”. Plackarta to najbardziej z podstawowych wagonów. Jest pozbawiony przedziałów, a łóżka, oczywiście piętrowe, mieszczą się w czteroosobowych wnękach. Wzdłuż korytarza jest jeszcze dodatkowy rząd łózek. W skrócie: śpimy poupychani w sześcioosobowych kupach, w ramach 54 osobowej kupy mieszczącej się w całym wagonie. No i dokładnie o to nam chodzi. Tak? Tak. Ludzie poznają się natychmiastowo, w żadnym innym miejscu nie ma takiej atmosfery. Gawarisz pa ruski? Nie? Nic nie szkodzi. Trzy dni i będziesz gadać po rosyjsku niczym w ojczystym języku. Zawsze jest podobnie, z początku nieśmiali pasażerowie kończą przy wspólnych toastach i godzinnych opowieściach. Spotkasz każdego, od miejscowych po podróżników z całego świata. Z resztą umówmy się, co można robić podczas kilkudniowej podróży pociągiem? Widoki widokami, ale ludzie jacy fajni! Pociągi zatrzymują się w większych miastach na trochę dłużej. Pisząc „trochę dłużej” mam na myśli: do czterdziestu minut. W tym czasie człowiek raczej nic nie pozwiedza, ale rozprostuje kości (a to w pewnym momencie staje się priorytetem) i uzupełni zapasy jedzenia oraz…napojów. Takie dworce są dla miejscowych szansą na zarobek. I jeśli podczas postoju, na przykład w Omsku, zapragniesz nagle zaopatrzyć się w nowy czajnik czy lampkę o fikuśnym kształcie, to masz na to szansę. Często można też spotkać miejscowe babuszki, które oferują podróżnym między innymi pierogi, kiełbasy czy wędzone ryby. Policja walczy z nimi od lat, ale wiejskie kobieciny są nie do zdarcia 🙂

Ze spraw praktycznych

W klasie „Plackarta” otrzymasz zestaw pościeli. Na korytarzu znajdują się… no mi to przypomina bardziej bojlery, ale to pociągowe samowary, dzięki którym masz ciągły dostęp do wrzątku. Także zapach zupek chińskich roznosi się po całym pociągu, a może i Syberii. Pociąg ma oczywiście wagon restauracyjny, gdzie można nawet przyzwoicie zjeść. Toaleta wygląda podobnie jak u nas, także o czymś takim jak kąpiel albo prysznic należy na kilka dni zapomnieć. Dodatkowo w trakcie przejazdu przez większe miasto toalety są zamykane. Nieraz przerwa trwa nawet trzy godziny.

Bezpieczeństwo

Czy jest bezpiecznie? Tak, jest bezpiecznie. Miejsce na bagaże jest w skrytkach pod materacami, więc naprawdę ciężko coś ukraść. Ze względu na to, że wagon jest bez przedziałów wszyscy bardzo dobrze się znają i nawzajem dbają o swoje bezpieczeństwo. Porządku w pociągu pilnuje policja. W razie jakichkolwiek problemów można zwrócić są do niej z pomocą. Interweniuje natychmiast. Czy pociągi są pełne? Nie ma zasady. Może się zdarzyć, że będziecie dzielić wagon z samymi konduktorami, ale to rzadkość.

Irkuck

Irkuck to obowiązkowy przystanek w trakcie wyprawy. Miasto jest stolicą obwodu irkuckiego i po prostu trzeba je zwiedzić. Charakterystyczna dla tego miejsca jest drewniana architektura. Typowym widokiem są drewniane domy, które „zapadają się pod ziemię” w wyniku zamarzania i rozmarzania gleby. Za kilkadziesiąt lat nie będzie śladu po tej starej zabudowie, także trzeba się spieszyć! Będąc w Irkucku warto zobaczyć przycumowany na jeziorze lodołamacz Angara. Stoi w okolicy przystani statków wypływających na Bajkał. Lodołamacz torował drogę statkom przewożącym niegdyś pociągi kolei transsyberyjskiej.

Dalej. No co dalej? Bajkał!

Bajkał nazywany „syberyjskim morzem” to spotkanie z naturą w najpiękniejszym wydaniu. Jest najgłębszym i najstarszym jeziorem na świecie i będąc na miejscu zdecydowanie da się to wyczuć. Krystalicznie czysta woda i przepiękne lasy przyciągnęły ponad tysiąc pięćset gatunków zwierząt. Z jeziora wystaje dwadzieścia siedem wysp. Warto odwiedzić wyspę Olkhon, ponieważ widoki są do zapamiętania na całe życie! Serio! Chwila na Ułan Ude. Miasto słynie z największego popiersia Lenina (fakt, jest imponujące).

Mongolia

Potem już prosta droga do Mongolii i Ułan Bator. Przed nami bezkresne stepy i stada koni i stada koni i jeszcze więcej stad koni. Kraj nie jest typowym kierunkiem turystycznym, dlatego nadal można podziwiać jego nietkniętą surowość i panujący wszędzie bezkres. Mongolia jest szóstym najmniej zaludnionym krajem świata, także naprawdę ciężko w nim o jakiś większy tłum. W Mongolii ciekawa jest kwestia piwa, ale to nie będę zdradzać, trzeba jechać i spróbować. Warto spędzić noc w mongolskiej jurcie. Są niezwykle powszechne, można je znaleźć nawet w Ułan Bator u stóp wieżowców. Żeby się nie rozpisywać o wyjątkowej przyrodzie regionu, ponieważ nie starczyłoby nam czasu na czytanie, napomknę tylko, że kierunkiem, który warto obrać jest Park Narodowy Gorhki-Terelj.

Pekin

I docieramy do mety naszej podróży! O Pekinie można długo i namiętnie. Odwiedźcie Tiananmen, czyli Plac Niebiańskiego Spokoju, największy plac publiczny na świecie. To tutaj proklamowano Chińską Republikę Ludową, a dziś odbywają się najważniejsze uroczystości państwowe. Z placu Tiananmen można dostać się do Zakazanego Miasta, przechodząc przez jeden z pięciu marmurowych mostów. No i tu zaczyna się magia. Zakazane miasto to kompleks pałacowy stworzony na polecenie cesarza Yongle z dynastii Ming. Jest to najbardziej rozpoznawalne miejsce Chin, wraz z Wielkim Murem Chińskim, o którym też nie możecie zapomnieć 🙂

 

Podróż koleją transsyberyjską będzie jedną z najważniejszych podróży w Waszym życiu, niezależnie od tego, ile macie ich już za sobą, a ile dopiero w planach. O podróżach koleją transsyberyjską opowiadał mi mój ojciec, który nigdy nią nie jechał, ale zaczytywał się w książkach na temat. Gadał mi o tym od zawsze. Nie miałam pojęcia co w tym takiego ekscytującego, co to za atrakcja kisić się w pociągu przez kilka dni. O co w ogóle w tym chodzi?

No chodzi o to wszystko, o czym właśnie przeczytaliście!