4 powody, by pokochać Gruzję

 

 

Jeszcze całkiem niedawno przeciętny Polak zapytany o Gruzję skojarzyłby co najwyżej Grigorija z „Czterech pancernych i psa”, herbaciane pola Batumi, o których śpiewały Alibabki, lub sromotne 0:3 w Tbilisi naszej reprezentacji piłkarskiej za kadencji Janusza „Wujo” Wójcika. Wraz z ofertą bezpośrednich (i tanich) przelotów do tego kaukaskiego kraju przyszła jednak okazja na poszerzenie gruzińskich horyzontów. I bang! Okazało się, że Gruzja to znacznie więcej!

 

Może kojarzycie taką historyjkę o początkach świata i Bogu, który rozdzielał między poszczególne narody właśnie co stworzoną przez siebie ziemię. Wszystkie nacje w ścisku i wzajemnych kuksańcach walczyły o jak najlepszy skrawek planety, a tylko jedna nic sobie z tej rywalizacji nie robiła i w tym samym czasie spokojnie piła wino, odpoczywała i ogólnie hakuna matata. W finale opowieści dostaje od Boga najlepszy, najżyźniejszy kawałek globu, który w boskich planach miał być jego ziemskim domem. O jaki naród chodzi? A, to już zależy, kogo zapytać. Rumun powie, że taki jest początek historii jego ojczyzny, Bułgar, że naturalnie to jego kraj jest tym ziemskim rajem, z kolei Serb da sobie rękę uciąć, że nie ma lepszego miejsca do życia niż Republika Srbija. Gruzin pewnie nie powie nic, tylko zaprosi cię do swojego domu, poczęstuje domowym winem, a następnie zaprowadzi w miejsce, na widok którego odejmie ci mowę.

POWÓD 1: TBILISI WIELU TWARZY

Czyli o stolicy. Trochę banał, ale być w Gruzji i nie odwiedzić Tbilisi, to jak pójść do teatru i przez wszystkie akty stać tyłem do sceny. Choć na pierwszy rzut oka (i ucha!) stolica Gruzji może sprawiać wrażenie zbyt głośnego i chaotycznego miasta, zdecydowanie warto dać jej szansę. Przejść się po reprezentacyjnej alei Szoty Rustawelego (gruzińskiego poety, autora epopei narodowej „Rycerz w tygrysiej skórze”), przy której zgromadzono wszystkie najważniejsze budynki w mieście (m.in. gmach Parlamentu, świątynię Kaszweti, czy budynek Opery), wdrapać na futurystyczny Most Pokoju, zwany przez miejscowych… „podpaską”, a za chwilę odwiedzić katedrę Sioni, gdzie przechowywana jest najcenniejsza relikwia Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego, tj. krzyż św. Nino. Zamiast zwiedzać można też wtopić się w tłum miejscowych, poobserwować zażartą rozgrywkę w nardy lub zatrzymać się w jednej z licznych lokalnych knajpek, by przy kieliszku wina podziwiać piękne, choć mocno nadgryzione zębem czasu, nieremontowane od dziesięcioleci domy z niezwykłymi, kolorowymi werandami i balkonami… Szybko przekonacie się, że Tbilisi to miasto o wielu obliczach, pełne kontrastów i charakteru wykutego przez niezwykle bogatą i trudną historię. Wymownie obrazuje ją górujący nad miastem pomnik Matki Gruzji (Kartlis Deda), która w jednej dłoni trzyma kielich z winem – dla przyjaciół, a w drugiej miecz, którym częstuje wrogów.

POWÓD 2: CHACZAPURI

Wiecie, co jest lepsze niż gruzińskie jedzenie? Gruzińskie jedzenie jedzone w Gruzji! Wiem, wiem – znowu banał, w końcu na gruzińskie żarcie mamy ostatnio taki sam boom, jak na wakacje w tym kaukaskim kraju. Ale wstrzymajcie się z osądami do czasu, gdy nie spróbujecie chaczapuri, czyli najsłynniejszego chyba gruzińskiego dania, w jednej z knajpek Tbilisi czy Batumi. Na pozór zwykły placek ze smażonym serem i jajem w środku, a doznania takie, że nawet najlepszy obiad u mamy już nigdy w pełni was nie usatysfakcjonuje. A przecież chaczapuri to tylko wierzchołek gruzińskiej góry stołowej! Chinkali, sulguni, charczo, czurczchele, pelamushi… Na samo wspomnienie zaczynam ślinić się jak Osioł ze „Shreka” na myśl o kremówkach!

POWÓD 3: GUDAURI, CZYLI NARTY OFF THE BEATEN TRACK

Że jadąc do Gruzji, trzeba odwiedzić Tbilisi i spróbować miejscowej szamy, nikogo specjalnie przekonywać nie trzeba. Ale co powiecie na propozycję wyjazdu na Kaukaz po to, żeby poszaleć tam na stoku? Choć początkowo taka idea może wydać się podróżniczym hipsterstwem, w rzeczywistości zimowy wypad do Gruzji to świetna alternatywa dla obleganych tatrzańskich czy alpejskich stoków. Bo i taniej, i inaczej, i ciekawiej. Perłą w koronie coraz prężniej rozwijających się gruzińskich ośrodków narciarskich jest Gudauri – kurort położony 120 km na północ od Tbilisi i jakieś 70 km od rosyjskiego Władykaukazu. Rozciąga się na wysokości 1900-3260 m n.p.m., oferuje prawie 60 tras zjazdowych, 5 wyciągów krzesełkowych, gondolę, orczyk oraz… gwarancję dobrej zabawy dla każdego amatora sportów zimowych. Po takim wypadzie gruziński Kaukaz przestanie kojarzyć wam się jedynie z mitycznym Prometeuszem, który właśnie tutaj miał cierpieć katusze za pomaganie ludziom 😉

Wiele przydatnych informacji, dotyczących chociażby aktualnych warunków pogodowych panujących w Gudauri, można znaleźć na stronie http://www.gudauri.info/ (szczególnie na bardzo żywym forum).

Naszła Cię ochota na Gruzję zimą? Nic prostszego! Dołącz do naszej najbliższej wyprawy! Snow Trip czeka. 

 

POWÓD 4: SWANETIA, POCZTÓWKOWA KRAINA Z POGRANICZA MITÓW I LEGEND

Swanetia to historyczna prowincja w północno-zachodniej części Gruzji. Często mówi się o niej, że to najpiękniejsza, ale też najbardziej niedostępna część kraju. I faktycznie, żeby się tutaj dostać, trzeba uzbroić się w cierpliwość (przykładowo, pokonanie 235 km dzielących Kutaisi od Mestii, stolicy Swanetii, zajmuje ok. 5 godzin) i… aviomarin, gdyż znaczna część trasy wiedzie przez położone wysoko w górach kręte i wyboiste drogi. Ale naprawdę warto. Jeśli kojarzycie pocztówkowe krajobrazy Gruzji – soczyście zielone wzgórza, na których wypasają się stada krów i koni, a w tle majaczą ośnieżone górskie szczyty, to najprawdopodobniej są to widoki właśnie ze Swanetii. Mieszkańcy tej krainy sami nie uznają się za Gruzinów. Są Swanami. Mają własny język i własne obyczaje. Ich kultura przez wieki rozwijała w separacji od reszty dzisiejszej Gruzji i opierała obcym wpływom, w czym bez wątpienia pomogły liczne wieże obronne, tak charakterystyczne dla krajobrazu Swanetii. Warto ją odwiedzić choćby po to, by uświadomić sobie, jak bardzo zróżnicowana pod względem geograficznym, kulturowym i historycznym jest Gruzja – kraj, który mimo coraz większej liczby odwiedzających ją turystów, wciąż skrywa mnóstwo fascynujących tajemnic.