Karnawał w Rio de Janeiro 2

Karnawał w Rio de Janeiro

W dzieciństwie podczas oglądania bajek lubiłem na maksa podkręcić w telewizorze kontrast i kolor, tak żeby kreskówki były jeszcze bardziej kolorowe i „soczyste”. Ten mało istotny fakt przypomniał mi się podczas rozmyślań o karnawale w Rio de Janeiro. Oglądając go na żywo, czasami trudno oprzeć się wrażeniu, że tutaj również ktoś majstrował przy kolorach. Ich liczba i intensywność zdają się zupełnie nierealne!

KARNAWAŁ, CZYLI CO?

Słowo „karnawał” wywodzi się najprawdopodobniej z łaciny i oznacza „pożegnanie mięsa” (carne – „mięso”, vale – „żegnaj”); stąd zresztą wzięły się jego polskie odpowiedniki: zapusty oraz mięsopust. W tradycji chrześcijańskiej karnawał to bowiem czas biesiadowania i ucztowania tuż przed Wielkim Postem, w którym, jak wiadomo, obowiązuje zakaz spożywania mięsa.

W średniowieczu karnawał odgrywał rolę swoistego wentyla bezpieczeństwa, pozwalając ludziom odetchnąć choć na kilka dni od prozy i znoju dnia codziennego, przygotować się na trudny okres 40-dniowego postu (przestrzeganego wtedy zdecydowanie bardziej rygorystycznie niż współcześnie), a także… zarobić rzeźnikom, których przez kolejne tygodnie czekał zastój w biznesie. Karnawał ma być czasem niezwykłym, zaprzeczeniem dnia codziennego, okresem, w którym zawieszeniu ulegają wszystkie reguły i podziały – król jest żebrakiem i odwrotnie. Ma być śmiesznie, groteskowo i na opak.

SAMBA DE JANEIRO!

Takie cechy okresu poprzedzającego środę popielcową bez problemu zobaczymy w miejscu, które od razu przychodzi na myśl, gdy słyszymy samo słowo „karnawał”. Chodzi oczywiście o Rio de Janeiro, byłą stolicę i drugie co do wielkości (po Sao Paulo) miasto Brazylii. Nigdzie na świecie karnawału nie świętuje się huczniej i bardziej kolorowo. Co roku do liczącego 6 mln mieszkańców Rio ściąga prawie 1 mln turystów żądnych wrażeń i możliwości partycypowania w imprezowym szaleństwie.

W roku 2018 karnawał w Rio de Janeiro potrwa od 9 do 14 lutego. Niezwykła, kilkudniowa  fiesta zaczyna się w ostatni piątek przed środą popielcową, kiedy klucze do miasta otrzymuje Momo, czyli władca, król karnawału, a kończy w „tłusty wtorek”, kiedy to zostaje rozstrzygnięty konkurs na najlepszą szkołę samby.

Główne karnawałowe obchody, te które z pewnością doskonale kojarzycie z przekazów medialnych, odbywają się na Sambodromie – 700-metrowej futurystycznej promenadzie zaprojektowanej przez słynnego brazylijskiego architekta Oscara Niemeyera. Sambodrom może pomieścić ok. 70 tys. widzów rozlokowanych w 12 sektorach, od których zależy cena biletu (wahają się od 20 do nawet 1700 dolarów). To właśnie tutaj szkoły samby prezentują pieczołowicie dopracowane układy choreograficzne, które są oceniane przez sędziów. Na najlepszych czeka chwała, sława i nagroda nieco bardziej przyziemna, ale nie mniej smakowita – ok. 1 mln dolarów. Najgorzej oceniona szkoła spada z kolei do sambowej II ligi.

Ale prawdziwy, krwisty, oddolny karnawał w Rio de Janeiro dzieje się z dala od Sambodromu. W całym mieście organizowane są blocos, czyli uliczne imprezy, równie kolorowe i energetyczne, a jednocześnie o wiele mniej kontrolowane i zorganizowane. Tu rządzi żywioł, spontaniczność i… alkohol. Tłumy barwnych przebierańców, napędzone rytmem samby i energią płynącą z butelek cachaçy, przewalają się przez niemal każdy zakątek olbrzymiego Rio. Nic dziwnego, że dla wielu cariocas, czyli rodowitych mieszkańców miasta, karnawał oznacza najgorszy okres w roku, podczas którego nie sposób zaznać spokoju, nic nie da się załatwić ani nigdzie dojechać

Nie zmienia to jednak faktu, że dla każdego mieszkańca Rio czy Brazylii w ogóle karnawał jest czymś wyjątkowym, że stanowi istotny element brazylijskiej tożsamości narodowej. Cariocas mogą go kochać bądź nienawidzić, ale z pewnością trudno im wyobrazić sobie początek roku bez tego zorganizowanego szaleństwa. Karnawał w Rio de Janeiro to przeżycie jedyne w swoim rodzaju!