Jeszcze dalej niż północ, czyli o niezwykłościach północnej Islandii
Największe atrakcje Islandii, jak Golden Circle, jezioro Jökulsárlón czy czarna plaża Reynisfjara znajdują się na południu i zachodzie wyspy. Północ kraju, choć w opinii wielu nie mniej zachwycająca, jest odwiedzana znacznie rzadziej. Bo dalej od Reykjaviku, bo jeszcze zimniej i wietrzniej, bo trudno się tu dostać, bo nie aż taka WOW jak południe... Wszystkie te „bo” robią się jednak śmieszne i absurdalne, gdy stanie się nad brzegiem jeziora Myvatn albo u stóp wodospadu Godafoss. Poznajcie cuda Islandii północnej. A jeśli wolisz klasykę południa, sprawdź wyprawę Kraina Ognia i Lodu.
HUSAVIK – TU, GDZIE ZACZĘŁA SIĘ ISLANDIA
Husavik to niewielkie, liczące ok. 2000 mieszkańców miasteczko nad brzegiem zatoki Skjálfandi. Podobno nie ma na Islandii lepszego miejsca, żeby wybrać się na rejs połączony z oglądaniem wielorybów (Husavik określa się nawet mianem europejskiej stolicy tej aktywności). Przedstawiciel jednej z firm oferujących takie wycieczki stwierdził kilka lat temu, że na 712 rejsów zorganizowanych w 2013 r. tylko 13 nie zakończyło się pełnym sukcesem, tj. bliskim, face-to-wielorybi-face, kontaktem z oceanicznym olbrzymem. Północ wyspy odwiedzamy podczas objazdowej wyprawy Islandia Extreme, która okrąża całą Islandię.
MÝVATN, CZYLI JEZIORO TAJEMNIC
Ok. 50 km na południe od Husavik znajduje się jezioro Mývatn, czyli jezioro muszek/komarów (wystarczy kilkanaście minut pobytu nad Mývatn, by przekonać się, skąd taka nazwa). Z uwagi na wysoką zawartość glonów i minerałów, wody jeziora mają niezwykły, błękitno-zielony odcień. Zresztą, w niezwykłości obfituje cała okolica Mývatn: gorące źródła, kratery, jaskinie… Jedną z ciekawszych atrakcji jest Dimmuborgir. Tym mianem określa się spory obszar na wschód od jeziora, który powstał w wyniku, a jakże, erupcji wulkanu. Jego nazwę można przetłumaczyć jako „mroczna forteca”. Drugi człon nazwy wziął się od istniejącej tu wieki temu cytadeli (jej pozostałości można podziwiać do dziś). Pierwszy – z posępnego krajobrazu, w którym orki Saurona czułyby się jak w domu. Samo jezioro Mývatn reklamuje się zaś jako islandzka stolica (to najwyraźniej słowo-klucz w notesach miejscowych speców od marketingu) zorzy polarnej. Jeśli planujecie więc udać się na lodową wyspę właśnie w celu obejrzenia tego niezwykłego zjawiska, warto przemyśleć wypad do Mývatn. Nie zaszkodzą też odwiedziny strony https://en.vedur.is/weather/forecasts/aurora/, na której można sprawdzić zorzową prognozę. Pomysły na zwiedzanie wyspy zebraliśmy w projekcie Akcja Islandia.
Podcast podróżniczy o Islandii
WYSPA HRISEY – DLA NIELUBIĄCYCH TŁUMÓW
Niecałe 8 km kw. powierzchni, 7,5 km długości, 2,5 km szerokości, ok. 200 mieszkańców. Kawiarnia, poczta, niewielki kościół, placówka banku, przetwórnia ryb, dwa muzea, port i sklep z rękodziełem. Witajcie na wyspie Hrisey – drugiej co do wielkości przybrzeżnej wyspie Islandii. Odwiedzając północną Islandię, warto przemyśleć choć kilkugodzinny wypad do tej położonej w fiordzie Eyjafjörður wioski. I nawet nie po to, by odwiedzić muzeum rekina czy oddać się obserwacji rzadkich gatunków ptaków (rozrywki nie dla każdego). Hrisey to jedno z tych miejsc, gdzie możesz doświadczyć na własnej skórze co znaczy życie w zgodzie z naturą. Bez pośpiechu, hałasu, codziennej gorączki i… samochodów, które na tak małej wyspie nie są nikomu potrzebne. Jeśli szukasz kolejnych pomysłów, zajrzyj do przeglądu najciekawszych atrakcji Islandii.