Pokolumbijskie oh i ah (: 2

Pokolumbijskie oh i ah (: Kolumbia

Ania Rzymowska

Hej hej! To już prawie tydzień po powrocie do Polski i stwierdziłam, że muszę podzielić się kilkoma spostrzeżeniami, bo tak rzadko coś się chwali, a często pisze tylko jak jest coś nie tak! :)

O wyjeździe do Kolumbii myślałam już w trakcie styczniowego tripa z Wami do Meksyku. Marek na każdym kroku opowiadał jaka to wspaniała jest Kolumbia, no i tak zakiełkowała we mnie ciekawość! Gdzieś przed wyjazdem wyczytałam, że jedyne ryzyko jakie może spotkać w Kolumbii to to, że będziemy tam chcieli zostać na zawsze! I to sprawdziło się w 1000%! Musicie lepiej promować ten kierunek póki nie jest tak bardzo oblegany i póki jeszcze wśród bardzo wielu osób jest odbierany jako ten „niebezpieczny”. A to taka nieprawda! Ten kraj to niesamowita mozaika klimatów, krajobrazów i najróżniejszych doznań.

Program skonstruowany przez Marka jest idealnie wyważony- jest i błogie lenistwo na karaibskich plażach, jest i ciężki trekking w dżungli, są i kolonialne miasteczka, w których czas się zatrzymał (wisienką na torcie są dni w Cartagenie, gdzie całe miasto żyje fiestą od rana do nocy, wszyscy się cieszą, bawią, wspólnie biesiadują uzyskanie niepodległości- w tym samym czasie co my Polacy, ale tak zupełnie inaczej!).

Jednak największą atrakcją całego wyjazdu jest 4 dniowy trekking do zaginionego miasta- ponad 46 km prawdziwej przygody i niesamowitego obcowania z dziką przyrodą oraz poznaniem własnych słabości. Nocowanie w hamaku oraz samotne maszerowanie przez dżunglę, gdy przez 3 godziny jedyną mijaną osobą jest mała Indianka z plemienia Kogi to jedyne w życiu doznanie, którego nie da się niczym przebić!

Nie można też nie wspomnieć, że ogromnym plusem całego wyjazdu jest lider Marek, którego zachwyt i miłość do tego kraju jest wręcz namacalna! Życzyłabym każdej ekipie chociaż w połowie takiego lidera z pasją jakim jest Marek! Bo gdy liderowi świecą się oczy na myśl o czekającym nas dniu i przygodach, to znaczy że będzie NAPRAWDĘ dobrze!

Nie jestem zwolenniczką patetycznych wyznań, ale naprawdę czuję, że mogła to być podróż życia! Bo jeszcze nigdy nie doświadczyłam tylu tak różnorodnych przeżyć podczas zaledwie dwóch tygodni! Mam nadzieję, że poświęcicie więcej promocji Kolumbii, bo jest to na pewno niedoceniony, a niesamowity kierunek!

Pozdrawiam, dziękuję i do zobaczenia na następnym tripie!