woli spać pod namiotem niż w domu

Piotr

Piotrek, lat 27. Ciągle w drodze, bez stałego miejsca zamieszkania. Sportowa dusza, która o większości sportów na świecie wypowie się sensowniej niż większość naszych parlamentarzystów o swojej specjalności. Co ciekawe, przeczyta i napisze o tym w języku arabskim. Jak przystało na obieżyświata, rzadko spotykany dwukrotnie w jednym miejscu, ale jeśli już to w pracy w jednym z krakowskich barów lub gdzieś na bałtyckich wodach na windsurfingu. Zakochany w Azji.

Więcej o mnie

Podróżuję, bo...

nie umiem usiedzieć w jednym miejscu. Co więcej bardzo lubię ten fakt

Moje podróżnicze marzenie...

to taki trip, który się nie kończy.

Moje 3 supermoce

  • mówię, czytam, a czasem nawet się dogaduję po arabsku
  • byłem instruktorem narciarstwa, a dalej potrafię jeździć 🙂
  • wytrzymałem pół roku mieszkania w Kairze, co uważam za wielki sukces

Kraje, w których byłem...

Wietnam, Laos, Kambodża, Tajlandia, Indonezja, Egipt, Indie, Nepal, Iran, Ukraina, Islandia, Skandynawia, Bałkany, większość Europy Zachodniej, Środkowej

Moje top 3 miejsca na ziemi

Laos, Nong Khiaw

To miejsce, w którym był spokój, którego tak szukałem po dwóch miesiącach w drodze. Skromne drewniane domy na palach i genialne widoki na rzekę i otaczające je strome skały – takie jak w Ha Long Bay tylko na około cisza. W pobliżu strome podejścia do punktów widokowych, widoki z góry są już nie do opisania tylko zobaczenia.

 

 

Nepal, Annapurna Base Camp

Solistowy trip, z genialną ekipą. Trekking i nagroda w postaci wschodu słońca na bezchmurnym niebie w towarzystwie himalajskich szczytów to jedna z najlepszych rzeczy jakie w życiu zrobiłem. Wchodzisz na ponad 4 tys. metrów a tam się okazuje, że szczyty są niby blisko, ale tak daleko, że nie masz pojęcia, jak można się tam wspiąć, albo np. wpaść na pomysł zjazdu z nich na nartach !!!

Polska, Półwysep Helski

ale tylko późną jesienią, zimą i wczesną wiosną. Wtedy jest pusto, Bałtyk najpiękniejszy, a wiatr najmocniejszy. Grubsza pianka i myyk na wodę. Najlepsze windsurfingowe sesje są właśnie wtedy, a towarzyszy ubawu w lodowatej wodzie można liczyć na palcach jednej ręki

Moje poprzednie wyprawy

Wyrusz ze mną