Czy ktoś powiedział czekolada?

Kasia Maciejak

Wychowany w miłości do gór włóczykij i poszukiwacz złota. W wolnych chwilach tańczy z wachlarzami bojowymi i gra na ukulele. Do biura, w którym na co dzień pracuje jako marketingowiec, wpada zrobić wiatr i biegnie dalej. Uwaga! Pozytywnie zaraźliwa! :-)

Wyrusz ze mną

Podróżuję, bo...

W każdej podróży zostawiam gdzieś cząstkę siebie, ale w zamian przywożę coś znacznie cenniejszego – życzliwość ludzi o dobrych sercach, pokorę do świata, który z każdym dniem zmienia się bezpowrotnie i emocje, których nie da się kupić za żadne pieniądze.

W podróży zawsze coś krzyczy we mnie – to o to chodzi! By wzbijać się w chmury, wciąż szukać szlaku i sprawdzać, po której stronie słońca niebo jest bardziej niebieskie. By ruszać przed siebie i z każdym krokiem odkrywać nie tylko ten wielki świat dookoła, ale przede wszystkim ten mały – we mnie.

Tu jestem sobą i tu jest mi dobrze.
W drodze.

Moje podróżnicze marzenie...

Hawaje! Wulkany, wszechobecny duch Aloha i ja, odpoczywająca po całym dniu trekingu na kamyku nad brzegiem oceanu z ukulele pod pachą.

Moje 3 supermoce

  1. W kieszeniach noszę 120% pozytywnego nastawienia
  2. Jeśli drzwi są zamknięte, wchodzę przez dziurkę od klucza
  3. Obracam kosmiczną energię w uśmiechy 🙂

 

Kraje, w których byłam...

Japonia, Chiny, Norwegia, Portugalia, Włochy, Luksemburg, Szwajcaria, Francja, Wielka Brytania, Holandia, Belgia, Niemcy, Austria, Bułgaria, Rumunia, Węgry, Czechy, Słowacja, Chorwacja, Słowenia

Moje top 3 miejsca na ziemi

Kraina Bogów

Japonia

Japonia, do której wyjechałam szukać azjatyckich sposobów na szczęście, a której oddałam 1.5 roku życia, zawładnęła moim sercem. Ona już taka jest. Falująca w rytmie codziennego pośpiechu, zdobyczy technologii, nowych smaków, przedziwnych trendów i kolorowych subkultur, odważnie przekraczających kolejne granice. Kiedy wspominam, słyszę donośne, nosowe „Irrasshaimaseee!”* sklepowych naganiaczy. Biorę głęboki oddech i czuję zapach mijanej ramenowni**, który z tłumem uśmiechów wylewa się na ulicę. Ale, ale! To również raj dla miłośników Natury – tej prawdziwej, przez duże “N”.  Gdzie ją znaleźć? Na górskich szlakach, na rowerach, na otwartym morzu i na maleńkich wyspach, w mistycznych lasach i gorących źródłach. W tej krainie bogów nie da się nudzić.

Państwo środka

Chiny

Kojarzycie te momenty w podróży, które – pozornie tylko nic nie znaczące, tak naprawdę zostają w pamięci najdłużej? Tak było z Chinami. Przed wyjazdem trochę się ich obawiałam – nie tylko miejsc, a przede wszystkim ludzi. Pekin gościł mnie krótko, ale wystarczył, by nocą pod murami Zakazanego Miasta tańczyć chińską mieszankę tai-chi z zumbą, do którego zaprosiły mnie starsze – ale zaskakująco żwawe! – chińskie babcie (które przyniosły na ulicę nawet swojego zdezelowanego boomboxa). Język Obywateli Świata jest uniwersalny – mówi gestem, sercem i skinieniem głowy. Czasem funduje lekcje pokory, ale przede wszystkim otwiera oczy na to, co pod powierzchnią. Chiny, chcę odkryć Was więcej!

Pod niebem

Norwegia

O Norwegii myślę z nostalgią. Wspominam słodkie, pachnące owocami lato, wdzierające się pod kurtkę chłodnym, porannym wiatrem. I górskie spacery – kiedy w górę to przez las w górę, a kiedy z gór – to przez las w dół. Dzwoniące gdzieś w oddali dzwoneczki stada owiec i tą nieograniczoną niczym przestrzeń pod morzem chmur, zalewającym leniwie szlaki na szczytach. Czasem mam ochotę wyciągnąć wtyczkę zasilania i zamienić te wszystkie atrakcje nowoczesnego świata na choćby jeden dzień świętego spokoju i braku poczucia winy, że marnuję cenne minuty na zamyślone patrzenie w horyzont. Jeśli jechać naładować baterie, to gdzie indziej, jeśli nie do Norwegii własnie?

 

Moje poprzednie wyprawy

Wyrusz ze mną

Adventure

Maroko