Tokio dla odważnych

 

 

Tokio – 10 mln mieszkańców. Wraz z sąsiednimi miastami, tworzącymi tzw. Wielkie Tokio – nawet 38 mln, czyli dokładnie tyle, co w calutkiej naszej Polsce. KOSMOS! Zwiedzanie takiego giganta to spore wyzwanie, a w zasadzie – szereg wyzwań. Sprawdź, czy będziesz w stanie im sprostać!

CHALLANGE #1: NIE ZGUBIĆ SIĘ W TOKIJSKIM METRZE

Na pierwszy rzut oka – mission impossible. Tokijskie metro, po japońsku chikatetsu, to 13 linii obsługiwanych przez dwóch niezależnych operatorów: 9 należy do Tokyo Metro Line, 4 do Toei Subway. Ich łączna długość to 312,4 km. Do tego dochodzi jeszcze kolejka naziemna (najważniejsze, z punktu widzenia turysty, są linie Yamanote i Yurikamome, którą można dostać się na sztuczną wyspę Odaiba). Łączna długość tokijskich kolejowych naczyń połączonych to ponad 820 km! Żeby na stacjach przesiadkowych dostać się z peronu jednej linii na peron drugiej, często trzeba pokonać kilkaset metrów. I choć po pierwszym szoku szybko zorientujecie się, że chikatetsu jest świetnie oznaczone, a na każdej stacji bez problemu uzyskamy szybką i dokładną pomoc, konia z rzędem temu, komu uda się spędzić kilka dni w Tokio bez choćby jednej pomyłki przy podróżowaniu metrem!

CHALLENGE #2: ZNALEŹĆ MIEJSCE PRZY STOLIKU W STARBUCKSIE, SKĄD ROZCIĄGA SIĘ WIDOK NA SKRZYŻOWANIE SHIBUYA

W tokijskiej dzielnicy Shibuya znajduje się jedno z najsłynniejszych skrzyżowań na świecie. Przy jednej zmianie świateł przemierza je nawet 2,5 tys. osób! Jest zatłoczone niezależnie od tego, czy odwiedzimy je o godz. 17 czy 3 w nocy. Powód? Skrzyżowanie znajduje się obok stacji metra i można się z niego dostać do najmodniejszych i najbardziej prestiżowych ulic Tokio. Jego charakterystycznymi elementami są liczne bilbordy reklamowe i neony wiszące na pobliskich wieżowcach, a także pomnik wiernego psa Hachiko, który znajduje się przy wyjściu z metra.

Hachiko był psem rasy Akita, który przez lata odprowadzał swojego pana, profesora z wydziału rolnictwa Uniwersytetu Tokijskiego, na stację kolejową, a następnie witał go, gdy ten wracał z pracy. Gdy profesor zmarł nagle, w wyniku wylewu, Hachiko nadal, w godzinach popołudniowych, przydreptywał na stację i wypatrywał swojego pana. I tak przez 10 lat! Wierny czworonóg i piękna historia po latach doczekały się upamiętnienia w postaci pomnika, który dziś jest także popularnym miejscem spotkań.

Skrzyżowanie Shibuya popularne jest także wśród filmowców. Pojawia się m.in. w „Między słowami” czy „Szybcy i wściekli: Tokio drift”.

Co do tego wszystkiego ma Starbucks? Ano to, że jedno z okien kawiarni w dzielnicy Shibuya wychodzi na słynne skrzyżowanie. Dlatego znaleźć wolne miejsce przy którymś ze stolików umiejscowionych przy tej witrynie to wyczyn nie lada!

CHALLENGE #3: OBEJRZEĆ NA ŻYWO AUKCJĘ TUŃCZYKA NA TARGU RYBNYM TSUKIJI

Czyli kolejne „naj” zlokalizowane w Tokio. W dzielnicy Tsukiji znajduje się największy na świecie hurtowy targ rybny. Działa od 1935 r. i daje zatrudnienie prawie 6000 osób. Sprzedaje się tu ponad 400 gatunków ryb i owoców morza, ale jego najbardziej „medialnym” towarem są ogromne, ważące ponad 300 kg, tuńczyki. Sprzedaje się je podczas codziennych aukcji, które rozpoczynają się o godz. 5 rano. Aukcje są na tyle emocjonujące i widowiskowe, że od lat uchodzą za jedną z głównych atrakcji Tokio. Nie jest to jednak kolejna „pokazówka” dla turystów. Wręcz przeciwnie – ich obecność nie jest tu specjalnie pożądana. Żeby nie przeszkadzali zbytnio sprzedawcom i kupującym w pracy, dziennie aukcję może obejrzeć jedynie 120 osób, podzielonych na dwie grupy. Pierwsza obserwuje licytację między 5:25 a 5:50, druga – od 5:50 do 6:15. By znaleźć się wśród tych szczęśliwców, do Tsukiji trzeba przyjechać odpowiednio wcześniej, nawet o 3-4 nad ranem. A nie jest to zadanie proste, bowiem w Tokio nie ma nocnej komunikacja publicznej. Opcją jest więc albo dosyć kosztowna taksówka, albo nocowanie gdzieś w pobliżu targu.

Czasu na odwiedzenie marketu w dotychczasowej lokalizacji nie zostało zbyt wiele – władze Tokio planują przenieść go w drugiej połowie 2018 r. w pobliże stacji metra Toyosu.

Czy starczy ci sił i determinacji, by mimo tylu barier obejrzeć na żywo tuńczykową licytację?

Bill Murray, odtwórca głównej roli we wspomnianym „Między słowami”, po zdjęciach w Tokio powiedział: „Mam nadzieję, że po obejrzeniu Między słowami ludzie nabiorą ochoty na wycieczkę do Japonii. Po pierwszym szoku znakomicie się bawiłem”. Trudno chyba o lepsze podsumowanie klimatu, który czeka na ciebie w stolicy Kraju Kwitnącej Wiśni. I jestem pewien, że każdy kto tam pojedzie będzie bawił się wyśmienicie. Niezależnie od liczby podjętych challenge’ów 😉

Jacek