SŁoneczna sardynia 2015

 

 

 

 

Moja przygoda z Sardynią rozpoczęła się dwa lata temu, kiedy to w 2013 roku odbyłam tam swojego Erasmusa. Jako, że nigdy wcześniej tam nie byłam i niewiele o tym miejscu słyszałam, nie wiedziałam czego mogę się po Sardynii spodziewać. Wyspa przeszła moje najśmielsze oczekiwania i z miejsca podbiła moje serce. Miłość ta trwa do dziś i nie zanosi się aby miało się to zmienić.

 

Idąc za maksymą, że szczęście smakuje lepiej, kiedy się nim dzielisz, postawiłam zabrać w to magiczne miejsce pozostałych Solistów. Polecieliśmy tam we wrześniu 12-osobową ekipą.

 

Sardynia zwana jest przez wielu Karaibami Europy. I to bardzo słusznie! Wzdłuż 1800 km wybrzeża znaleźć można plaże, o występowaniu których w Europie nigdy nawet nie śniliście. Lazurowy kolor wody, złocisty piasek i to wszystko na wyciągnięcie ręki (no, bądź po dwugodzinnym trekkingu). Jedną z takich niedostępnych dla wszystkich plaż jest Cala Goloritze, na którą doszliśmy specjalne wyznaczoną trasą. Zajęła nam ona około 1,5 godziny i trzeba przyznać, że najprostsza nie była, tak więc zwracam się tutaj do mojej ekipy – wielki szacunek!

 

 

Jednak, w tym właśnie tkwi cały urok tego miejsca. Większość plaż należących do wyspy jest w nienaruszonym stanie, dzięki tak trudnemu dostępowi – odstrasza to wielu komercyjnych turystów, jednocześnie pozwalającym tym bardziej wytrwałym cieszyć się niesamowitymi widokami. Do większości najpiękniejszych punktów wyspy dostać się można pokonując wymagający trekking, bądź podpływając do nich łódką od strony morza.

 

Sardynia to jednak nie tylko piękne plaże, na których możemy wylegiwać się godzinami. Jest również bogata w wiele cennych zabytków starożytnej architektury. To właśnie jej tereny ponad 3,5 tysiąca lat temu były zamieszkiwane przez cywilizację nuragijską, o której do dziś tak niewiele wiemy. Ten pasterski lud zamieszkiwał jedynie tereny Sardynii, co czyni ją jeszcze bardziej wyjątkową. Budowali oni wielkie kamienne wieże - zwane Nuragami, w których zamieszkiwali oraz stawiali całe wioski, aby bronić się przed wrogami. Do dziś na całej wyspie jest ich jeszcze ponad 7000. Ponadto, na terenach Sardynii podziwiać można tzw. „grobowce gigantów”(tombe dei giganti), gdzie dokonywano masowych pochówków. Mieliśmy okazję z grupą odwiedzić każdą z tych budowli i zobaczyć na własne oczy kawałek historii tego niesamowitego miejsca.

 

 

 

 

Nie można zapomnieć również o wspaniałej tamtejszej kuchni. Połączenie włoskich klasyków z naleciałościami regionalnych smaków to mieszanka wybuchowa, o której nasze kubki smakowe długo nie mogły zapomnieć. Przebywając na nadmorskich terenach zjadaliśmy się świeżymi owocami morza, przygotowywanymi na wszelkie możliwe sposoby. Im bardziej zagłębialiśmy się w ląd, tym czekał na nas większy wybór długo-dojrzewających mięs i serów. Z czego jednak cieszyliśmy się najbardziej to z wyśmienitych lodów, jakie można znaleźć tutaj na każdym kroku! Także śmiało przyznam, że każdy dzień wyjazdu był „dniem loda” 🙂

 

W ciągu 11 dni pobytu na wyspie odwiedziliśmy wiele pięknych miejsc. O tym jak wiele jest tam do odkrycia świadczy fakt, że wszyscy Soliści czuli ogromny niedosyt i gdyby nie zobowiązania, które kazały wracać do domu, każdy chętnie zostałby na dłużej. Mimo tego, że Sardynia wydawać się może niedużą wyspą, to na tym niewielkim obszarze znajdziecie wszystko czego pragniecie. Dziką przyrodę, góry, piaszczyste plaże, lazurowe może, pyszne jedzenia, a przede wszystkim 320 słonecznych dni w roku!

autor: Kasia