Między pustynią, a górami, czyli maroko z solistami

 

 

 

 

Na dźwięk słowa „Marakesz” wyobraźnia nawet największego podróżniczego laika podsuwa bajeczne skojarzenia – kręte uliczki wypełnione straganami oraz intensywnym zapachem przypraw, stoły zastawione pomarańczami i świeżymi daktylami, tajemnicze labirynty przejść, bram i skrótów. A co jeśli powiem Wam, ze był to tylko jeden z wielu punktów naszej wyprawy? Moja podróż do Maroko z Solistami przyniosła znacznie więcej wrażeń, niż niejedno biuro turystyczne jest w stanie wypisać w swoim folderze.

 

Bezpośredni lot z Berlina do Marakeszu w ciągu kilku godzin przeniósł nas z jesiennej Europy do słonecznej Afryki. Podróż z bagażem podręcznym liniami Easyjet była tak samo tania, jak i wygodna – kilka wykupionych bagaży rejestrowanych pozwoliło bowiem każdemu Soliście umieścić śpiwory, buty trekkingowe czy większe kosmetyki w luku bagażowym i ze spokojną głową ruszyć w stronę strefy bezcłowej. Już kilka minut po wylądowaniu Marakesz przywitał nas swoją indywidualną mieszanką uroku i chaosu. Podstawione busy zawiozły nas pod sam hostel - nie licząc ostatnich kilkuset metrów zawiłych wąskich uliczek oświetlonych ażurowymi lampionami, przez które (dzięki Bogu!) przeprowadzili nas kierowcy. Hostel usytuowany 2 minuty drogi od głównego placu Jemma el-Fnaa będzie stanowił nasza bazę do końca wyjazdu – to tu będziemy integrować się na dachu, tu pić hektolitry marokańskiej herbaty, tu zostawiać duże bagaże i stad wyjeżdżać w inne ciekawe miejsca w okolicy.

 

 

 

 

 

Wraz z drugim dniem wyprawy przyszedł czas na drugą część programu. Trzydniowa wycieczka szlakami dawnych karawan umożliwiła nam zwiedzenie zabytkowych berberyjskich wiosek oraz poznanie kultury i zwyczajów miejscowej ludności. Wizyta we wpisanej na listę UNESCO wiosce obronnej Ait Ben Haddou to nie tylko spacer po świetnie zachowanych wnętrzach z XVI wieku, ale i słodki smak marokańskiej herbatki serwowanej przez miejscową ludność ręcznie wyrabiającą dywany. Zanurzając się w lokalnej kulturze sprzed setek lat nie spodziewaliśmy się, jak bliską ma ona styczność ze współczesnością. Co łączy berberyjskie przedmieścia z rodem Lanisterów i Bradem Pittem? Odpowiedz jest prosta – Moroccan Hollywood! Oto stanęliśmy w miejscach, które stanowiły plan filmowy takich przebojów jak „Gladiator”, „Babel”, „Alexander” czy „Gra o tron”.

 

 

 

 

 

Podczas kolejnych dni wycieczki oszałamiające górskie krajobrazy towarzyszyły nam przez cała drogę („Ja chcę przy oknie!”), a zza każdego zakrętu co rusz wyłaniały się skąpane w pomarańczowym świetle wąwozy, miasteczka i pasma górskie. Nasi zaprzyjaźnieni kierowcy nie pozostawali obojętni na dobiegające z wewnątrz busa westchnienia – liczne postoje na świeżo wyciskany sok pomarańczowy czy zakup pamiątek zawsze odbywały się w najbardziej malowniczych miejscach. Po takich wrażeniach przyszedł czas na zasłużony odpoczynek w jedynym słusznym miejscu  - na pustyni. Długą solistową karawaną sunęliśmy po Saharze podczas zachodu słońca, by dotrzeć do berberyskiej wioski, w której czekała na nas tradycyjna kolacja, ognisko i śpiewy. Do wyboru dwie opcje noclegu – namiot lub wydma. Osobiście skusiłam się na opcje numer dwa i tym, którzy nigdy nie widzieli prawdziwie rozgwieżdżonego nieba, nieskażonego ani jednym miejskim reflektorem czy neonem mogę powiedzieć tylko jedno – nie pożałujecie! A ci, którzy widzieli? Z pewnością wiedzą, że takich wrażeń nigdy za wiele.

 

 

Powrót do miejskiego harmidru życia w Marakeszu to idealny czas na grę miejską. Dzięki zabawnym zadaniom oraz wcześniej przygotowanej trasie, która prowadziła przez najatrakcyjniejsze miejsca w mieście zbliżyliśmy się do codziennego życia tzw. lokalsów. Poznaliśmy marokańskiego Roberta Makłowicza, zwiedziliśmy miejscowe garbarnie oraz szkołę koraniczną, a co najważniejsze, popijając słodką herbatkę (a jakże!) posłuchaliśmy historii zwykłych mieszkańców Marakeszu. Taki dzień relaksu dobrze przygotował nas na kolejną wycieczkę, jaką był trekking w górach Atlasu Wysokiego zwieńczony wejściem na Jebel Toubkal – najwyższy szczyt Maroko, gór Atlas oraz całej Afryki Północnej o wysokości 4167 m n.p.m. Trekking podzielony był na dwa etapy. W pierwszym wszyscy wchodziliśmy na wysokość 3200 m n.p.m. do schroniska ulokowanego na przełęczy. Każdy odbywał te kilkugodzinną wędrówkę we własnym tempie, aby móc jak najlepiej rozłożyć siły oraz cieszyć się widokami. Drugi etap to atak szczytowy, w którym nazajutrz brali udział tylko chętni Soliści. Mimo iż mnie nie było w tej grupie, widziałam, jak wielka satysfakcję czuli Ci, którzy zdecydowali się na wspinaczkę. Wracając zmęczeni na zamówionych wcześniej mułach wszyscy mieli szerokie uśmiechy na twarzach.

 

 

Ostatni dzień w Maroko spędziliśmy w Marakeszu. Ci, którzy nie zdecydowali się na opcjonalną wizytę w prawdziwym hammamie i skorzystanie z błogich kąpieli i masaży, wykorzystali czas wolny na zakup pamiątek i ostatni spacer po gąszczu tłocznych i fascynujących uliczek dawnej medyny. Tydzień spędzony w Maroko zapamiętam jako różnorodność krajobrazów, zapachów i wrażeń, jako mnogość zasłyszanych historii i poznanych ludzi, jako masę przygód, które „wczasy” zamieniają w „wyprawę”. 

autor: Agata

Zapisz się na solistowy Newsletter

  1. Nie ominie Cię informacja o nowych tripach,
  2. Dostaniesz cynk o ostatnich miejscach na tripy,
  3. Poinformujemy Cię o ciekawych podróżniczych wydarzeniach,
  4. Zaopatrzymy Cię w odpowiednią dawkę inspiracji do podróżowania!

Wyrażam zgodę na dostarczanie na podany w formularzu zamówienia adres e-mail Newslettera Klubu Podróżników Soliści zawierającego informacje o bieżących wydarzeniach dotyczących działalności Klubu Podróżników „Soliści” oraz informacje marketingowe. Administratorem Twoich dobrowolnie podanych danych osobowych jest Klub Podróżników Soliści z siedzibą w Oświęcimiu, ul. Zaborska 48B, 32-600 Oświęcim, wpisany do rejestru stowarzyszeń, innych organizacji społecznych i zawodowych, fundacji oraz samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej przez Sąd Rejonowy dla Krakowa – Śródmieścia, XII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS:000052570; dane kontaktowe: tel.: 530 260 680, e-mail: klub@solisci.pl. Twoje dane osobowe będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki Newslettera na podany w formularzu zamówienia adres e-mail. W każdej chwili mogą Państwo zrezygnować z otrzymywania naszego newslettera klikając na właściwy link umieszczony na końcu wiadomości. Przysługuje Pani/Panu prawo dostępu do danych oraz ich poprawienia lub usunięcia oraz do cofnięcia wyrażonej zgody. Podanie danych jest dobrowolne, jednakże odmowa podania danych osobowych spowoduje niemożność dostarczania Newslettera. Szczegółowe informacje dotyczące sposobu rejestracji, modyfikacji i usunięcia danych oraz informacje dotyczące polityki prywatności dostępne są pod linkami: Polityka prywatności oraz Polityka Cookies.

FreshMail e-mail marketing free online marketing software