FreshMail e-mail marketing free online marketing software

 

 

Malezja i Kambodża - wyprawa marzeń

 

 

Parę tygodni temu wróciliśmy z Azji. Dwóch bardzo kontrastowych krajów. Malezji – jednego z najlepiej rozwijających się krajów Azji Południowo-Wschodniej, gdzie drogi zawstydzą nawet niemieckie autostrady oraz Kambodży, gdzie ślad niedawnych rządów Czerwonych Khmerów wciąż czuć w życiu codziennym i widać na twarzach ludzi.  Emocje powoli opadają, wspomnienia się kształtują w głowie, więc czas się nimi podzielić!

JAKIE SĄ NASZE WRAŻENIA? OTO NASZE 6 PRZEMYŚLEŃ:

 

 

Po pierwsze jedzenie, jedzenie i jedzenie. Kuchni azjatyckiej nie można mieć dosyć, szczególnie gdy w jednym miejscu mieszają się wpływy indyjskie, chińskie, malajskie i tajskie. Gdy soczyste owoce dostępne są cały rok, a dary morza kosztują grosze. Nasi lemak, Tom Yun, Char Kway Toew, Asam Laksa czy Banana Leaf skradły nasze nie tyle serca, co żołądki.  To był prawdziwy jedzeniowy amok (przypis – amok to tradycyjna potrawa kambodżańska).
I zdecydowanie najlepszy streetfood jaki można sobie wyobrazić (Georgetown dzięki temu będzie śnić nam się po nocach jeszcze długo). I jeśli ktoś kiedyś Wam powie, żeby uważać na streetfood,  to nie słuchajcie go – jedzenie smakuje najlepiej tam gdzie jedzą lokalsi, a szklaneczka (lub dwie) rumu w połączeniu z pikantnością załatwią sprawę obcej flory.
Po drugie różnorodność kulturowa. Wpadliśmy w miejsce totalnie odmienne kulturowo, wyznaniowo od tego co znamy z Europy. Ludzie, ich stroje, ich rysy – to nas zachwyciło! Szczególnie w Malezji gdzie za sprawą kolonializmu społeczeństwo jest bardzo różnorodne poczuliśmy się jak w rasowym kotle. Nie mogliśmy przestać fotografować i być fotografowanym (ile komplementów usłyszeliśmy odnośnie naszej urody! – wzrost ego o 100%). A do tego coś niesamowitego – panująca harmonia. Ludzie respektujący siebie i swoje wyznania wzajemnie. Ta odmienność sprawiła, że każdy z nas poczuł ostre odcięcie od polskiej rzeczywistości – czy może być coś lepszego na wyprawie?

 

Po trzecie fauna i flora. Całkowita egzotyka! Całkowita egzotyka! Odwiedziliśmy najstarszą dżunglę świata, gdzie występuje 20% światowej fauny i flory z czego większość gatunków endemicznie. Gdzie można wytropić ślady legendarnego tygrysa indochińskiego (choć nawet Ci, co byli tam 300 razy go nie widzieli 😛 ). Kąpaliśmy słonie, w jaskini z jedzenia okradły nas jeżozwierze, a dzioborożce nawoływały jak na króla ptaków przystało. W samym Kuala Lumpur można było za to spotkać zwierzę będące krzyżówką jelenia i myszy (mousedeer). Już nawet nie wymieniamy tych pająków oraz węży (i nie tylko), które w końcu wylądowały w naszych brzuchach za sprawą nocnego marketu w Siem Reap.
Po czwarte historia, której czasem nie da się uniknąć. W Kambodży kraj stoi dziećmi. Społeczeństwo odradza się po krwawych rządach, gdzie wymordowano 25% ludności kraju, a wielu zostało okaleczonych przez miny. Będąc wśród tych ludzi, spacerując wśród murów Angkoru nie da się odciąć od ducha historii. Ona przenika, namawia do refleksji. Dzięki temu z podróży, takiej jak ta, nigdy nie wraca się tym samym człowiekiem.

 

Po piąte - odpoczynek. Wyjazd był intensywny, nie ma co ukrywać. Więc o jakim odpoczynku mówimy? Tym mentalnym! Wyprawy w porównaniu z wakacjami all inclusive mają jedną niekwestionowaną przewagę. Dzieje się tyle, że nie masz czasu myśleć o problemach, pracy i wszystkim tym co zostało w kraju. Jesteś zajęty tym żeby chłonąć i doświadczać ile się da. Jesteś zajęty spełnianiem marzeń. A wtedy nawet chwila na plaży smakuje jak w raju.
Po szóste i najważniejsze - ludzie.  Poznaliśmy się na tripie, każdy z innym bagażem doświadczeń, każdy z innym charakterem. Stworzyliśmy grupę, zawiązaliśmy przyjaźnie, a ile było śmiechu i żartów które tylko my rozumiemy 😀  Jeśli kiedykolwiek ktoś z nas miał opory, żeby jechać gdzieś samemu, to już nigdy mieć nie będzie. Wszystko dlatego, że dobrze jest wyjść poza swoją strefę komfortu i poznać siebie na nowo. Dobrze jest poznać nowych ludzi, których łączy jedno – pasja poznawania świata. Jednego jesteśmy pewni - tego, że się spotkamy jeszczenie raz, poza utartym szlakiem!

 

Justyna

Zapisz się na solistowy Newsletter

  1. Nie ominie Cię informacja o nowych tripach,
  2. Dostaniesz cynk o ostatnich miejscach na tripy,
  3. Poinformujemy Cię o ciekawych podróżniczych wydarzeniach,
  4. Zaopatrzymy Cię w odpowiednią dawkę inspiracji do podróżowania!

Wyrażam zgodę na dostarczanie na podany w formularzu zamówienia adres e-mail Newslettera Klubu Podróżników Soliści zawierającego informacje o bieżących wydarzeniach dotyczących działalności Klubu Podróżników „Soliści” oraz informacje marketingowe. Administratorem Twoich dobrowolnie podanych danych osobowych jest Klub Podróżników Soliści z siedzibą w Oświęcimiu, ul. Zaborska 48B, 32-600 Oświęcim, wpisany do rejestru stowarzyszeń, innych organizacji społecznych i zawodowych, fundacji oraz samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej przez Sąd Rejonowy dla Krakowa – Śródmieścia, XII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS:000052570; dane kontaktowe: tel.: 530 260 680, e-mail: klub@solisci.pl. Twoje dane osobowe będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki Newslettera na podany w formularzu zamówienia adres e-mail. W każdej chwili mogą Państwo zrezygnować z otrzymywania naszego newslettera klikając na właściwy link umieszczony na końcu wiadomości. Przysługuje Pani/Panu prawo dostępu do danych oraz ich poprawienia lub usunięcia oraz do cofnięcia wyrażonej zgody. Podanie danych jest dobrowolne, jednakże odmowa podania danych osobowych spowoduje niemożność dostarczania Newslettera. Szczegółowe informacje dotyczące sposobu rejestracji, modyfikacji i usunięcia danych oraz informacje dotyczące polityki prywatności dostępne są pod linkami: Polityka prywatności oraz Polityka Cookies.

FreshMail e-mail marketing free online marketing software