Malezja

10 FAktów, które musisz znać

 

Rajska Malezja z nieziemskimi plażami, palmami, błękitną wodą i oszałamiająca przyrodą. Najstarsza dżungla na świecie, nocne spacery, egzotyczna fauna i flora, a nawet największy kwiat świata. Obłędna kuchnia, zaskakujące lokalne zwyczaje i niesamowicie otwarci ludzie. Przedstawiamy 10 faktów, jakie warto znać przed wyjazdem!

 

 

W MALEZJI DOGADASZ SIĘ PO ANGIELSKU

 

Nie ma się co martwić, że jeśli zgubisz w Malezji drogę to nikt Ci nie będzie w stanie pomóc. Malezja to była brytyjska kolonia, więc angielski jest tam drugim oficjalnym językiem. Co ciekawe, do potocznej mowy wkradło się trochę słów w tzw. Manglishu (połączeniu malajskiego z angielskim), takich jak: outstation (out of office – nie funkcjonuje/zamknięte), handphone (mobile phone – telefon komórkowy), gostan (go backwards – cofnąć się). Nie zdziwmy się więc jeśli usłyszymy podobne słowotwórstwa podczas rozmów z lokalnymi mieszkańcami. Angielski w Malezji słychać na każdym kroku – jak podają przewodniki, blisko 80% malezyjskich firm prowadzi swoje transakcje w tym języku. Na sklepowych półkach można znaleźć wiele anglojęzycznych gazet, a w radiu usłyszeć programy po angielsku. Także bez obaw – wystarczy zapytać losowo wybraną osobę na ulicy o drogę, a na pewno udzieli nam wskazówek po angielsku.

 

TAXI - LEPIEJ NA NIE UWAŻAĆ

 

Malezyjskie taksówki cieszą się niechlubną sławą najgorszych na świecie. Bardzo często zdarza się ze kierowcy totalnie nie wiedzą gdzie jadą i co chwilę pytają pasażerów „czy to tutaj”. Sam miałem taką sytuacje kiedy w poszukiwaniu hotelu błąkałem się po mieście z taksówkarzem. Co więcej, motto „czas to pieniądz” interpretują na swój własny sposób, spokojnie krążąc z miejsca na miejsce patrząc jak licznik nabija pasażerom coraz więcej do zapłaty. Nawet sam Minister Malezji wypowiedział się na ich temat mówiąc  „gorsze niż nasze brudne toalety publiczne”. Na szczęście z pomocą coraz częściej przychodzą firmy wykorzystujące aplikacje wskazujące zagubionym taksówkarzom drogę.

 

 

 

MAMAKI - CZYLI 24H RESTAURACJE SERWUJĄCE PRZYSMAKI MALEZJI

 

Mamaki to niezwykle popularne bary, otwarte 24h na dobę, w których podczas przerw, czy po pracy stołują się rodowici Malezyjczycy. Jest to główny argument, dla którego też powinniśmy tam jeść:). Mamak w tłumaczeniu znaczy wujek – klimat w tych miejscach jest też rodzinny i swobodny. W Polsce zapewne sieć takich lokali nosiłoby nazwę „jak u mamy”. Można tam wpaść, posilić się na szybko, lub posiedzieć i pooglądać sport w telewizorze. Najczęściej można spotkać tam Malezyjczyków przesiadujących godzinami oglądających kobiecy wrestling, piłkę nożną, czy badminton. Mamaki posiadają dość spory wybór jeśli chodzi o serwowane w nich dania. Menu przeważnie jest zawieszone na ścianie w formie dużej tablicy. Warto też zapytać bezpośrednio kucharza, czy obsługi co danego dnia poleca. Wizyty w Mamkach to świetny sposób na poznanie różnorodności tamtejszej kuchni, uznawanej przez wielu za najlepszą na świecie.

 

 

 

MILO - WSZYSCY TO PIJĄ, WYPIJ I TY!

 

Napój, który powstał w Australii w 1934 i który tak podbił serca Malezyjczyków, że obecnie ponad 90% jego spożycia notowanych jest w właśnie w tym kraju. Milo to mieszanka czekolady i słodu, którą kupić można na każdym rogu. Serwowane jest na zimno lub gorąco – w obu przypadkach smakuje obłędnie.. Popijałem je każdego dnia. Najlepiej smakowało mi na śniadanie w połączeniu z nasi lemak (garść ryżu, jajko na twardo, aromatyczny sos i malutkie suszone rybki). W smaku nieco przypomina pitą w dzieciństwie kawę Inkę. Już nie mogę się doczekać kiedy kolejny raz smak Milo, sączącego z woreczka z lodem i słomką, przeniesie mnie wspomnieniami do dawnych beztroskich czasów

 

 

 KRAJ, KTÓRY ZAKAZAMI STOI

 

Rzecz, która chyba najbardziej mnie zdziwiła podczas podróży do Malezji. Na każdym kroku potykałem się o różnej maści nakazy i zakazy. A to „tu nie można siadać”, „tu nie można jeść”, a co gorsze, w niektórych miejscach nie można się nawet całować! Szaleństwo. Warto ich jednak przestrzegać. Inaczej grozi kara – w wysokości nawet do 500 MYR (450 zł).

 

 

METRO I POCIĄGI W MALEZJI

 

Radzę dokładnie się rozejrzeć przed wejściem do metra, czy pociągu. 60% Malezyjczyków to wyznawcy Islamu i z tego względu wyznaczone są specjalne wagony tylko dla kobiet (zazwyczaj 2 wagony na cały skład). Jeśli jesteś mężczyzną i przypadkowo do takiego wejdziesz będziesz zmuszony szybko zmienić miejsce. Na szczęście to nie Indie i konduktor nie da Ci po twarzy:). Mimo wszystko warto mieć oczy szeroko otwarte! Pamiętam jak stojąc na stacji w zatłoczonym Kuala Lumpur i nie zdajając sobie sprawy z tego dziwnego dla naszej kultury zwyczaju wpakowałem się do wagonu pełnego kobiet. Szczęśliwy, że znalazłem wolne miejsce dopiero po chwili zorientowałem się, że coś jest nie tak – za dużo kobiet na mnie spoglądało choć modelem nie jestem.

 

 FACEBOOK ZAWŁADNĄŁ MALEZYJCZYKAMI

 

Przygotowując się do pierwszego wyjazdu do Malezji czytałem raport z 2012 roku, według którego ponad 88% Malezyjczyków ma dostęp do Facebooka i chętnie z niego korzysta (strach pomyśleć jak sytuacja wygląda teraz!).  Malezja jest uznawana za najbardziej internetową społeczność świata i każdy kogo poznasz od razu chce Cię mieć w swoich internetowych znajomych. Jeśli komuś zależy na robieniu zasięgów to malezyjscy przyjaciele przyjdą z pomocą – wszystkie Twoje posty będą tweetowane, publikowane i lajkowane. Moda na internetowe portale społecznościowe dotarły nawet na małe wysepki. Przebywając na Pangkor poznałem dziewczynę, która dodała mnie do znajomych sekundę po tym jak skończyłem się przedstawiać. Mam na koncie też selfie z grupą mijanych bikersów i masą innych internetowych znajomych z Malezji.

 

WYSPA DUTY FREE

 

Langkawi to jedna z najpopularniejszych wysp Malezji. Władze postanowiły zrobić prezent turystom i zniosły na jej terenie podatek od alkoholu. Spożycie napojów wyskokowych jest tam tak wysokie, że w 2011 roku Langkawi znalazło się na liście Międzynarodowej Organizacji Zdrowia w TOP 10 miejsc, o najwyższej konsumpcji alkoholu na świecie. W każdym innym miejscu wynosi on aż 100%, więc chęć ugaszenia pragnienia piwkiem mocno daje po kieszeni. Po dopłynięciu na Langkawi niczym spragniony rozbitek powędrowałem do wielkiego Shopping Center, gdzie poczułem się jak Kevin Sam w Nowym Jorku z kartą kredytową rodziców:). Przewędrowałem między półkami zabierając z nich wszystko na co miałem ochotę – kilka puszek piwa na plażę, a do wieczornego relaksu przy basenie mocniejszy gin i whiskey. Asortyment tamtejszych sklepów jest ogromny – można kupić wszystko w pojemności od malutkich buteleczek, po wielkie 5ciolitrowe butle. Po tym jak za piwo 0,33 w Georgetown zapłaciłem 17zł, musiałem się nieco odkuć.

 

 

MALEZYJSKA MIŁOŚĆ DO PRZYRODY I ZWIERZĄT

 

Park narodowy Taman Negara jest najstarszą dżunglą świata, liczącą aż 130 mln lat! Las tropikalny Amazonii liczący sobie 55 mln lat to przy nim małe dziecko.  Malezyjczycy podchodzą do przyrody bardzo poważnie i dbają o lokalny ekosystem. A mają o co dbać, w Malezji znajduje się około 20% występujących na świecie gatunków zwierząt. Jednym z piękniejszych moim zdaniem miejsc są okolice Sipindian, we wschodniej części kraju, właśnie dzięki najlepiej zachowanej rafie koralowej. Szkoda, że w tak niewielu miejscach na świecie do dbania o przyrodę podchodzi się z taką troską i miłością.

 

 

JIMY CHOO - MALEZYJCZYK PODBIJAJĄCY ŚWIAT MODY

 

Malezja to także raj dla fanów mody. Słynny projektant obuwia Jimmy Choo pochodzi z Georgetown. To tu powstały pierwsze projekty butów, które przyniosły mu światową sławę. Dzisiaj jego marka jest rozpoznawalna na całym świecie, a jego buty naszą najpopularniejsze osoby ze świata show biznesu.  

autor: Kamil